Kto to pisze i dlaczego uważa, że może...

Moje zdjęcie
Doświadczony. Hmmm. Może docenisz tę cechę? Nie wiem, czy warto. Doświadczenie to głównie to, czego bym nie radził Tobie powtarzać. Ale i tak zrobisz, co zechcesz...

sobota, 24 września 2011

Mały przerywnik w tym przeciągającym się wykładzie o "ambitnym" Excelu. "Nasza doktryna"

Muszę zrobić małą przerwę. Odpoczynku, z uwagi na leniwe tempo nie potrzebujemy, ale zmiana nastroju?

Mój partner ogłosił niedawno wpis, którego nie mogę potraktować, jak inne.
Napisał lekkim, żartobliwym językiem, niejako w rytmie polskiego rapa, coś, co stanowi kongenialny wykład naszego podejścia do koncepcji "biznes intelidżens". Że się nieco dostosuję do jego poetyki.

Ja tu piszę po staroświecku i rzadko. On buzuje temperamentem i używa młodzieżowego języka ustawionych czterdziestolatków.
Niech tak będzie. W końcu biajem, jak on to wdzięcznie nazywa, czyli profesjonalnie oprzyrządowaną analiza biznesową, zajmują się raczej ludzie w jego wieku, niż w moim.

Ważne jest, że wyraził w krótkim tekście kwintesencję swojej (naszej) filozofii życiowej, przełożonej na podejście do BI.

Mogę więc zastosować słynną na całym świecie, chociaż całkowicie zapoznaną, co do istoty, "metodę Nikodema Dyzmy".

Która przyniosła mu tak znakomity sukces w Polskim Banku Zbożowym.
Ach te polskie sukcesy państwowej przedsiębiorczości. Ostatnie, jakie zanotowaliśmy, były właśnie autorstwa Nikodema Dyzmy.

Jak to nasz znakomity Nikodem, ulubieniec sfer rządowych i najpiękniejszych dam II Rzeczypospolitej powiedział?


- Jak co mówi Krzepicki, to znaczy, że ja tak zdecydowałem i nie ma o czym gadać.

I właśnie tak mogę powiedzieć o tym tekście Wojciecha Gardzińskiego:
- Jak co tu napisał Gardziński, to ja tak myślę....
Ale gadać zawsze jest o czym. Bo nie mam władzy Nikodema. Na szczęście.

Oddaję mu głos (poetyka, stylistyka, ortografia i interpunkcja - oryginalne. Le style c'est l'homme...) :
------------------------------------------------------------------------


Co ma zrobić firma, żeby mieć dobrą analizę
- puścić wszystko "na excelka" (90% przypadków), czy też kupić biaja i potem się martwić?

Ci zexcelkowani marzą o biaju, jako o rozwiązaniu swoich problemów,
ci zbiajowani ćwiczą wyłącznie excelka i narzekają.
Tu się chyba zgadzamy(?)

Więc, jak jest dobrze?
Ja uważam (nie bez wpływu tej naszej młócki) (tu - chodzi o dyskusję na Golden Line, przypis cytujacego), że firma powinna się zachowywać tak, jak państwo - tworzyć INFRASTRUKTURĘ.

A na dole wolność gospodarcza i to do bólu.
Budować autostrady i drogi powiatowe. Reszta to gestia samorządów i prywatnych właścicieli posesji.

Tłumacząc na informatykę - firma ma sobie zapewnić ERPa - i to ma, bo inaczej by nie żyła - i, uwaga - podstawową hurtownię danych (autostrada).

HD (hurtownie pomniejsze), również, ale z umiarem i na wyraźne zapotrzebowanie (drogi wojewódzkie).

I na tym poprzestać! Żadnych pulpitów, szerpointów, JWPów! (to oryginalny akronim WG - Jedna Wersja Prawdy, czyli jedyna wersja (upierdliwej) procedury, która jest przewidziana, w przeciwieństwie do tysiąca i jeden opowieści z fascynującego życia, których system nie przyjmuje - przypis cytującego)

Biznes, rozwijając się, tworzy potrzeby - małe HD - wydziałowe, tematyczne - to drogi powiatowe, też tworzone od góry, ale już na potrzebę oddolną.
HDA (analityków) to już drogi dojazdowe do posesji, tworzone wyłącznie z budżetów działów itp.

Tak jest, partnerze!
To trzeba opatentować! To jest doktryna BI WG z "uwentualnym" udziałem KR, jeśli pozwolisz.

Wykład inauguracyjny na uroczystym otwarciu Studium Podyplomowego Self-Service BI na Politechnice Opolskiej. Zapraszamy.