Przejdź do głównej zawartości

Wstęp. Do czego służy Excel?

Witam wszystkich użytkowników Excela.
Na początek wypada się przedstawić.
Nazywam się Krzysztof Rumiński (http://www.goldenline.pl/krzysztof-ruminski). Postanowiłem, stosownie do najnowszej mody, prowadzić bloga o Excelu.
Jestem inżynierem mechanikiem, informatykiem, specjalistą w dziedzinie, zwanej wdzięcznie „Business Intelligence”, w skrócie BI.

Co to jest Business Intelligence (BI)?

Panuje teraz moda na angielszczyznę. Tak, jak na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku, panowała wśród szlachty moda na francuszczyznę, zaś w średniowieczu mieliśmy do czynienia z „makaronizmami”. Wyjaśnijmy więc, co ja rozumiem przez ten termin, bo bezrefleksyjne używanie współczesnych makaronizmów jest źródłem wielu nieporozumień.
BI to dziedzina informatyki wspomagająca przygotowanie informacji przydatnej do zarządzania na podstawie danych.
Anglosasi często słowo information zastępują terminem intelligence. Wyjaśnienia encyklopedyczne i słownikowe są tu mylące. Służba Wywiadu, czyli Agencja zajmująca się zbieraniem informacji szpiegowskich to nie Agencja (zbierania) Informacji tylko Agencja (zwiększania) Inteligencji. Intelligence Service.
Oficer kontrwywiadu, który przesłuchiwał żołnierzy zbiegłych z niewoli lub przedzierających się przez teren nieprzyjaciela, też musiał być strasznie „inteligentny”, bo nosił dumną nazwę Intelligence Officer. I tak zostało.
Jednak coś w tym jest. Nie jest to zwykła informacja. Nie można jej przeczytać w gazecie, a nawet w najbardziej specjalistycznym podręczniku akademickim. Jeśli nawet byśmy ją jakimś cudem uzyskali, to za parę dni ta informacja będzie już niewiele warta. Zestarzeje się.
Czyli rzecz nie polega na tym, żeby dysponować informacją, trzeba dysponować metodą jej ciągłego zdobywania, uzyskiwania.
Informację tę trzeba więc nieprzerwanie tworzyć. Tworzyć inteligentnie, specjalnymi metodami, trudnymi i pracochłonnymi. Z drugiej strony wydajnymi, żeby zdążyć na czas. Bo przetwarzać trzeba stale i błyskawicznie powiększającą się zawartość firmowych dysków.
Informacja powinna być w jednym wypadku ściśle tajna i przeznaczona wyłącznie dla najwyższego kierownictwa, innym razem powinna być maksymalnie czytelna, mieć atrakcyjną postać i być szeroko rozpowszechniana w środkach masowego przekazu i w Internecie.
Dane, to coś, czego się nie definiuje. Ale wyjaśnić jakoś trzeba. To po prostu właśnie zawartość ogromnych przestrzeni pamięci dyskowej. To są surowe dane, które przetwarzamy na informację używając specjalnych metod.

 

Co ma wspólnego Business Intelligence z Excelem?

Otóż tak się składa, że najlepszą, najtańszą i najszybszą metodą wdrożenia metod BI w przedsiębiorstwie DOWOLNEJ wielkości jest właśnie Excel. Często wspomagany Accessem, drugim składnikiem pakietu MS Office Professional. I tak się dzieje. W KAŻDYM przedsiębiorstwie na kuli ziemskiej. W każdym. Wszystkich nie zwiedziłem, ale dostatecznie dużo informacji posiadam, żeby zaryzykować twierdzenie, że w każdym.
Problem w tym, że bardzo często, za często, nieoczekiwanie często, robi się to NIEPROFESJONALNIE. Pół biedy, gdy nie ma tam żadnego tzw. systemu BI. Wtedy przynajmniej nikt nie wydał milionów dolarów, złotych, czy funtów na niezwykle zaawansowane systemy przetwarzające dane na informację. Których używa się po to, by uzyskać wprawdzie przetworzone, lecz ciągle w gruncie rzeczy surowe dane, nie mające wiele wspólnego ani z Intelligence, ani z inteligencją.
I szybko wkleić je do Excela.
A NASTĘPNIE ten pogardzany, no i używany w sposób zaawansowany ale najczęściej nieprofesjonalny, ten obciachowy Excel dostarcza informacji. Takiej, jak potrzeba. Elastycznie. Szybko. Nieważne, że można by to zrobić jeszcze pięć razy, co ja mówię, sto razy szybciej. Nieważne, że można zrobić to raz, żeby mieć zawsze aktualna informację a robi się raz na tydzień, ciągle tak samo. Ważne, że się otrzymuje TO, CZEGO SIĘ POTRZEBUJE. A co rzadko można uzyskać w wymaganej postaci od systemu BI.

 

Użytkownik Excela, kto to jest?

Dostarczaniem menagerom informacji dla celów zarządzania zajmują się analitycy businessowi.
Menager zresztą też jest analitykiem lub byłym analitykiem.
A z kolei analityk jest zwykle byłym lub aktualnym pracownikiem technicznym, ekonomicznym, finansowym, księgowym, pracownikiem marketingu, logistyki, kadr, inżynierem serwisowym, inżynierem badaczem, nawet konstruktorem.

Wszyscy oni, a więc praktycznie każdy pracownik umysłowy firmy, zajmują się w mniejszym lub większym stopniu przetwarzaniem danych na informację. Czyli pracują przy pomocy Excela w dziedzinie BI wcale o tym nie wiedząc. Nie wiedzą o tym tak, jak słynny pan Jourdain nie wiedział, że mówi prozą.

Rzecz w tym, żeby używać Excela profesjonalnie i wtedy … będzie jeszcze mniej powodów, żeby wydawać miliony dolarów na systemy przetwarzające dane na informację nieprzydatną dla zarządzania a słabo przydatną, jako dane do przetworzenia w Excelu.

 

Ja z przyjacielem

… tym się zajmujemy w naszym tandemie, który od lat tworzymy. Tworzymy go wówczas, gdy trzeba i można zrealizować jakiś ciekawy projekt z zakresu BI mający charakter korporacyjny. Lub posprzątać po upadającym projekcie BI.

W pewnym momencie uzyskaliśmy okazję do dzielenia się doświadczeniami z naszych przedsięwzięć.
Jesteśmy więc wraz z kolegą, Wojciechem Gardzińskim (http://www.goldenline.pl/wojciech-gardzinski) , autorami programów i prowadzącymi kursy użytkowania standardowych narzędzi biurowych. Na poziomie, jak to się pięknie mówi, zaawansowanym, cokolwiek to znaczy. A znaczy dla każdego wykładowcy, zapewne co innego.

Przeszkoliliśmy parę tysięcy doświadczonych, zaawansowanych użytkowników Excela. Pracujących bardziej lub mniej profesjonalnie. Z całym szacunkiem dla ich wiedzy i umiejętności, dzięki tym kursom zwiększyli swoje możliwości działania i stanowią już parotysięczną grupę bardziej świadomych użytkowników Excela.

To dla nas kolejna okazja, by uogólnić swoje  doświadczenia i ogłosić własną doktrynę BI.
Planujemy wydać książkę na ten temat. Ten blog to wprawka do niej.
Zapraszamy do dyskusji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Referencje dla architektury i podejścia SOA

Od 2012 roku prowadziłem na swoim blogu akcję promowania architektury i podejścia SOA, której koncepcję opublikowaliśmy we trzech , współtwórcą tej architektury, Wojciechem Gardzińskim oraz Jakubem Rumińskim(zbieżność nazwisk nie całkiem przypadkowa, ale chyba nie przynosząca mi wstydu), analitykiem i konsultantem międzynarodowych korporacji, który ją weryfikował i uwiarygadniał z punktu widzenia realiów światowego biznesu.

Teraz czas na innego rodzaju uwiarygodnienie.

Architektura i podejście SOA nie jest tylko nową, oryginalną koncepcją.
Jest produktem komercyjnym, posiadającym pierwsze, ale poważne i sprawdzone na przestrzeni co najmniej dwóch lat, referencje biznesowe w dużej instytucji publicznej.
Podaję jednak referencje z trzech kolejnych lat.
Wyłania się z nich w sposób dla nieco zaskakujący, konsekwentna linia rozwojowa podejścia SOA.
To właściwie logiczne: Wzięła się nie z "nagłego olśnienia".
Wyłoniła się, jako logiczny (i nieubłagany) skutek naszych doświadczeń, …

Codd'a 12 zasad zarządzania bazą danych dla OLAPu

(Codd's paper)
Jako glossa do nieudanej ale burzliwej "dyskusji" o tym, czym jest OLAP i czy tabela przestawna i OLAP to inne bajki, zamieszczam podstawowy tekst tego Ojca Założyciela dzisiejszej technologii bazodanowej Edgara Franka "Teda" Codd'a.
W tekście wytłuszczam te fragmenty, które bezpośrednio odnoszą się do przedmiotu sporu. W komentarzach (kursywą) wyjaśniam, jakie wypowiedzi mojego adwersarza i moje mają tu zastosowanie. Dyskusja ta ma charakter nieco abstrakcyjny, ale dla genezy dzisiejszych "problemów z analizą biznesową", ma fundamentalne znaczenie. Moim skromnym zdaniem. Tłumaczenie zasad z angielskiego tekstu - własne.
Zaczynam: W 1985 Edgar F. Codd napisał artykuł, określający zasady dla Systemów Zarządzania Relacyjnymi Bazami Danych (RDBMS systemów zarządzania), które zrewolucjonizowały branżę IT.
Pamiętam, jak czytałem jeszcze wcześniejsze teksty Codda, wówczas pracownika IBM, w materiałach szkoleniowych tej firmy, jeszcze nie z…

Technologia OLAP dla analityków (4)

Architektura analizy z Excelem w roli głównej Praktyka Dzisiaj Jaka jest teraz, dzisiaj rola Excela w analizie - to wie dobrze każdy analityk, mający szczęście współpracować z jakimś systemem bi – aj. Opisałem to tutaj.  A także jeszcze gdzieś, w formie rozwiniętej, pasjonującej historyjki. Prosto z życia. Tam.
Najpierw musi coś zrobić w swoim bi-aju. A potem? 1)Potem – dostęp tylko w interface’ie (kontrolce) tabeli przestawnej bi – aja. Własnej kontrolce bi - aja. (…). 2)Jak analityk koniecznie chce, to może zawsze użyć innej kontrolki - „Excel”. (czyli „Export do Excela” przyp KR, żeby pewien czytelnik zrozumiał, że Excel nie jest wprawdzie kontrolką, ale istnieją kontrolki „Excel” :) ) (…). Wówczas analityk otrzyma w Excelu piękną tabelkę prostokątną, z nagłówkami, której postać wynika z tego, jak obsłużył „kontrolkę” TP w (…) bi-aju. 3)Jak wejdziemy w szczegóły, to się okaże, że musi jeszcze wykonać mnóstwo czynności, które równają się ciągnięciu wózka inwalidzkiego po błocie. Ale …