Przejdź do głównej zawartości

Chamstwo jest duszą dyskusji


Chamstwo jako gombrowiczowska forma * 

Najpierw cytat z Chama:

Cytuję najpierw in extenso takiego mojego gościa, którego Opatrzność mi przeznaczyła. Nie zmieniam ani litery w jego tekście. Swój skracam, przeredagowuję, dla większej czytelności. Link do tekstu oryginalnego jest na początku. Trzeba jednak mieć konto na Golden Line’ie.

„tak jak pisałem... mitoman i stary pierdoła. Podsumujmy te fefnaście tysięcy znaków:
- SpOA nie doczekała się praktycznego wdrożenia
- Gardziński i Rumiński nigdy nie widzieli dużej korporacji (nie mówiąć o tych F500). Ich lista referencyjna wyraźnie wskazuje na to z kim pracowali
- Tandem wyciągaswoje wnioski na podstawie szkoleń z MS Excel i narzekań ciotek-klotek (głównie z firm po PRL-owskich. Z firm tych tandem również jest wykopywany na zbity pysk natychmiast po przejęciu)
- Tandem specjalizuje się w odkrywaniu pojęć i rozwiązań, które istnieją od dawna
- od 18 lat rewolucyjny produkt i rewolucyjna architektura znajdują zastosowanie jedynie tam gdzie MS Excel służy jako jedyne rozwiązanie. Produkt jest totalną klapą runkową”

Kursywą cytuję fragmenty tekstu Chama, do których się odnoszę.

A teraz moja odpowiedź:

(…) odpowiem wyjątkowo Nadwornemu Chamowi. Swoją „szczawiową frazą” zrobił ciekawe podsumowanie, które daje okazję, żeby mu przeciwstawić moje.

„tak jak pisałem... mitoman i stary pierdoła. Podsumujmy te fefnaście tysięcy znaków:”

Nowa Kultura Korporacyjna :)

„-(1) SpOA nie doczekała się praktycznego wdrożenia
- (2) Gardziński i Rumiński nigdy nie widzieli dużej korporacji (nie mówiąć o tych F500). Ich lista referencyjna wyraźnie wskazuje na to z kim pracowali
(3) Tandem wyciągaswoje wnioski na podstawie szkoleń z MS Excel i narzekań ciotek-klotek (głównie z firm po PRL-owskich. Z firm tych tandem również jest wykopywany na zbity pysk natychmiast po przejęciu)”

ad (1) SOA jest koncepcją nową, więc (w "kanonicznej formie") nie doczekała się jeszcze wdrożenia. Ale jej elementy kształtowały się stopniowo w ciągu kilkudziesięciu lat praktyki. I zostały sprawdzone pozytywnie. Teraz kolej na realizację SOA w całości. Będą wiadomości...

Dochodzę pomału do wniosku, że koncepcja SOA nie jest wcale taka prosta. Jak dla kogo...
To minimalizuje ryzyko, że ją nam ukradną :)

SOA jest czym innym niż nasz produkt - AFIN. Który faktycznie, jest produktem dojrzałym, sprawdzonym w bojach od wielu lat. Teraz w nowej odsłonie, jako Afin.net.
Ofensywa będzie i klapa nie jest przesądzona :)

ad (2)
a) Jesteśmy doświadczonymi specjalistami analizy biznesowej prowadzonej standardowymi narzędziami, używając niestandardowych umiejętności i oryginalnych koncepcji.
Nie zaprzeczam, że ja osobiście, zaczynałem od pracy w firmach PRL-owskich. (…)

b) Fakt: nigdy nie pracowaliśmy w kołchozie, zwanym „dużą korporacją”. Ale współpracowaliśmy z największymi. Nas tam zapraszali, nie - wpuszczali. I płacili. I dalej płacą. „Nasi ludzie” zaś zdobywali pozycję cenionych analityków również w korporacjach z listy F500. Zawdzięczali to swoim zdolnościom i wiedzy. Część tej wiedzy, właśnie związanej z prezentowaną tu koncepcją uzyskali u nas.

ad (3)
Do koncepcji SOA potrzebne nam były (ale tylko, jako uzyskanie psychologicznego przełomu) dopiero "narzekania" analityków z korporacji z listy F500 :) A na szkoleniach proponujemy rozwiązania, które często okazują się dla uczestników (żeby nie używać "przesadnych" określeń) - przydatnym w ich pracy podejściem.

To nas umacnia w przekonaniu, że sugestia, iż w korporacjach obowiązują inne, lepsze zasady niż w "firmach peerelowskich" ma dość słabe podstawy. I to JEST odkrycie, prawda?

Tytułem przykładu: Oto tryumfalny cytat z "case'u wdrożenia", wybrany przeze mnie z podrzuconych mi przez innego dyskutanta:

"Zwiększyliśmy świadomość (podkr.moje) przyczyn powstawania kosztów, gdyż teraz koszty te są porozbijane na poszczególne ośrodki decyzyjne, a każdy Dyrektor Biura ma możliwość bieżącej kontroli tych kosztów"

Dla mnie, po prostu, trąci myszką. Jest za to przedmiotem podziwu nowych wykształciuchów. :)

Taką "świadomość" zdobywały lata temu „peerelowskie firmy”, jeśli dostawały porządny system finansowo-księgowy.

To mnie umacnia w przekonaniu, że większość BI-Ajów to po prostu bardziej lub mniej udane generatory raportów. Z zabetonowaną przez obłędne „koncepcje uprawnień” strukturą bazy danych.

A Cham swoje:
„- Tandem specjalizuje się w odkrywaniu pojęć i rozwiązań, które istnieją od dawna
- od 18 lat rewolucyjny produkt i rewolucyjna architektura znajdują zastosowanie jedynie tam gdzie MS Excel służy jako jedyne rozwiązanie. Produkt jest totalną klapą runkową”
( … )
Proszę zwrócić uwagę na wytłuszczoną (przeze mnie) tezę Chama.
Jest akurat dokładnie odwrotnie. Jeszcze do tego wrócę, kontynuując „wątek praktyki”, (…).

Od wielu miesięcy wyjaśniam, jaka była geneza koncepcji. (…)
Cytuję fragment publikacji na temat SOA, którą podlinkowałem pół roku temu na tym wątku:

„Niniejsza publikacja jest skutkiem kilkuletniej pracy nad rozwinięciem, uściśleniem i ogłoszeniem nowego paradygmatu architektury środowiska analiz biznesowych. I jest adresowana szczególnie do analityków dużych firm.”

Nie jest to „mitomania”, tylko fascynujące doświadczenie, iż coś - odkryte „w garażu”, okazało się przydatne w wielkiej korporacji.
A nawet wpływa korzystnie na karierę kogoś, kto te koncepcje rozumie i wdraża, jest samodzielny i oryginalny.

Bo nie wystarczy coś zrozumieć. Jeszcze trzeba pomyśleć. Ten wątek (na Golden Line - przyp.KR) jest okazją dla czytelnika, który w wielkiej korporacji chce wypłynąć! :)

Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się ogłosić naszą koncepcję. Ze względu na podlinkowany case z firmy z listy F500. Bo się okazało, że „koncepcje z garażu” stają przedmiotem szkoleń w zagranicznych oddziałach korporacji, jako koncepcja wypracowana w polskim oddziale.
Może to nie jest coś wielkiego, godne nagrody Nobla.(…)
Koniec mojej wypowiedzi w TEJ "dyskusji".

Nadwornemu Chamowi zawdzięczam okazję do wyjaśnienia genezy koncepcji i uściślenie informacji o naszym doświadczeniu ze współpracy z korporacjami (nie z jedną) z listy F500.

Podziękować.

-----------------------------------------
Zaobserwowałem godne uwagi zjawisko: czasem ciekawe zarzuty są formułowane w nieciekawej formie.

Wyznaję zasadę, że wypowiedzi poniżej pewnego poziomu się nie komentuje.

Brak szacunku dla rozmówcy wyklucza dialog, bo wówczas istnieje prawdopodobieństwo bliskie pewności, że żadne argumenty "broniącego" do "atakującego" nie trafią. „Atakujący” zakłada bowiem z góry "wyższość intelektualną i moralną", więc przekonanie się o pomyłce byłoby autokompromitacją. 
I tak zatrzaskuje pułapkę zastawioną … na samego siebie.

Mówicie, że to off-top na blogu o Excelu?
Chwileczkę, to tylko niezbędne wprowadzenie. Musiałem się odciąć zdecydowanie od nieakceptowalnej formy, obelg i obraźliwych spekulacji.

Ale te same wątpliwości można przecież było zgłosić w formie parlamentalnej.
Mam nadzieję, że moje „tłumaczenie się”, spełni również formę tłumaczenia z chamskiego na polski.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wstęp. Do czego służy Excel?

Witam wszystkich użytkowników Excela.
Na początek wypada się przedstawić.
Nazywam się Krzysztof Rumiński (http://www.goldenline.pl/krzysztof-ruminski). Postanowiłem, stosownie do najnowszej mody, prowadzić bloga o Excelu.
Jestem inżynierem mechanikiem, informatykiem, specjalistą w dziedzinie, zwanej wdzięcznie „Business Intelligence”, w skrócie BI.

Co to jest Business Intelligence (BI)? Panuje teraz moda na angielszczyznę. Tak, jak na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku, panowała wśród szlachty moda na francuszczyznę, zaś w średniowieczu mieliśmy do czynienia z „makaronizmami”. Wyjaśnijmy więc, co ja rozumiem przez ten termin, bo bezrefleksyjne używanie współczesnych makaronizmów jest źródłem wielu nieporozumień.
BI to dziedzina informatyki wspomagająca przygotowanie informacji przydatnej do zarządzania na podstawie danych.
Anglosasi często słowo information zastępują terminem intelligence. Wyjaśnienia encyklopedyczne i słownikowe są tu mylące. Służba Wywiadu, czyli Agencja …

Referencje dla architektury i podejścia SOA

Od 2012 roku prowadziłem na swoim blogu akcję promowania architektury i podejścia SOA, której koncepcję opublikowaliśmy we trzech , współtwórcą tej architektury, Wojciechem Gardzińskim oraz Jakubem Rumińskim(zbieżność nazwisk nie całkiem przypadkowa, ale chyba nie przynosząca mi wstydu), analitykiem i konsultantem międzynarodowych korporacji, który ją weryfikował i uwiarygadniał z punktu widzenia realiów światowego biznesu.

Teraz czas na innego rodzaju uwiarygodnienie.

Architektura i podejście SOA nie jest tylko nową, oryginalną koncepcją.
Jest produktem komercyjnym, posiadającym pierwsze, ale poważne i sprawdzone na przestrzeni co najmniej dwóch lat, referencje biznesowe w dużej instytucji publicznej.
Podaję jednak referencje z trzech kolejnych lat.
Wyłania się z nich w sposób dla nieco zaskakujący, konsekwentna linia rozwojowa podejścia SOA.
To właściwie logiczne: Wzięła się nie z "nagłego olśnienia".
Wyłoniła się, jako logiczny (i nieubłagany) skutek naszych doświadczeń, …

Codd'a 12 zasad zarządzania bazą danych dla OLAPu

(Codd's paper)
Jako glossa do nieudanej ale burzliwej "dyskusji" o tym, czym jest OLAP i czy tabela przestawna i OLAP to inne bajki, zamieszczam podstawowy tekst tego Ojca Założyciela dzisiejszej technologii bazodanowej Edgara Franka "Teda" Codd'a.
W tekście wytłuszczam te fragmenty, które bezpośrednio odnoszą się do przedmiotu sporu. W komentarzach (kursywą) wyjaśniam, jakie wypowiedzi mojego adwersarza i moje mają tu zastosowanie. Dyskusja ta ma charakter nieco abstrakcyjny, ale dla genezy dzisiejszych "problemów z analizą biznesową", ma fundamentalne znaczenie. Moim skromnym zdaniem. Tłumaczenie zasad z angielskiego tekstu - własne.
Zaczynam: W 1985 Edgar F. Codd napisał artykuł, określający zasady dla Systemów Zarządzania Relacyjnymi Bazami Danych (RDBMS systemów zarządzania), które zrewolucjonizowały branżę IT.
Pamiętam, jak czytałem jeszcze wcześniejsze teksty Codda, wówczas pracownika IBM, w materiałach szkoleniowych tej firmy, jeszcze nie z…