Kto to pisze i dlaczego uważa, że może...

Moje zdjęcie
Doświadczony. Hmmm. Może docenisz tę cechę? Nie wiem, czy warto. Doświadczenie to głównie to, czego bym nie radził Tobie powtarzać. Ale i tak zrobisz, co zechcesz...

czwartek, 9 stycznia 2014

Technologia OLAP dla analityków (4)

Architektura analizy z Excelem w roli głównej

Praktyka Dzisiaj

Jaka jest teraz, dzisiaj rola Excela w analizie - to wie dobrze każdy analityk, mający szczęście współpracować z jakimś systemem bi – aj. Opisałem to tutaj.  A także jeszcze gdzieś, w formie rozwiniętej, pasjonującej historyjki. Prosto z życia. Tam.

Najpierw musi coś zrobić w swoim bi-aju. A potem?
1)      Potem – dostęp tylko w interface’ie (kontrolce) tabeli przestawnej bi – aja. Własnej kontrolce bi - aja. (…).
2)      Jak analityk koniecznie chce, to może zawsze użyć innej kontrolki - „Excel”. (czyli „Export do Excela” przyp KR, żeby pewien czytelnik zrozumiał, że Excel nie jest wprawdzie kontrolką, ale istnieją kontrolki „Excel” :) ) (…). Wówczas analityk otrzyma w Excelu piękną tabelkę prostokątną, z nagłówkami, której postać wynika z tego, jak obsłużył „kontrolkę” TP w (…) bi-aju.
3)      Jak wejdziemy w szczegóły, to się okaże, że musi jeszcze wykonać mnóstwo czynności, które równają się ciągnięciu wózka inwalidzkiego po błocie. Ale później?
Później może już w Excelu robić, co chce.

Taka jest powszechna praktyka we wszystkich znanych mi firmach. Moi polemiści żądają dowodu.  Dostarczę go natychmiast, gdy oni dostarczą mi dowodu, w formie wzoru z całką potrójną, na fakt, że woda jest mokra.

No dobrze. Tak jest dzisiaj. Ale na początku tak nie było.

Praktyka z wczoraj i co się z nią stało

Opiszmy, jak to widział Microsoft, jeszcze pod wodzą Billa Gates’a.
Zacytujmy oficjalne opracowanie Microsoftu o hurtowniach danych z roku 2000:
Microsoft oferuje następujące narzędzia do budowy systemów wspomagania decyzji: serwer OLAP, usługi PivotTable, OLE DB, DTS, (…), Office 2000 i Microsoft Repository.
(…)
Składniki Office 2000, takie, jak Excel, umożliwiają przeglądanie danych kostki w arkuszu kalkulacyjnym. Można także napisać kod Visual Basic for Applications (VBA) i stworzyć moduły programowe dla uzyskania danych i manipulacji nimi, co umożliwia tworzenie własnych interface’ów dla hurtowni danych.

W jaki sposób miał się odbywać ten dostęp  do hurtowni? Czy to może zupełnie przebrzmiała sprawa sprzed półtorej dekady i nie ma co do niej wracać?
W tej samej publikacji Microsoft ogłasza:

API OLE DB jest podstawą uniwersalnego dostępu. Interface OLE DB może być używany przez aplikacje baz danych dla dostępu do każdego typu danych posiadającego dostawcę OLE DB. (…)
ActiveX Data Objects (ADO)  jest narzędziem, które pozwala programistom Visual Basic na dostęp do interface’u OLE DB.

Czy te enuncjacje były jakąś rewelacją w owym czasie? Nawet wówczas nie. Były konsekwentną realizacją polityki MS w zakresie dostępu do baz danych dla użytkowników Excela. 

Standard OLE DB został ogłoszony przez MS w roku 1992, wraz z innym standardem – ODBC. Standard ODBC został wprowadzony do Excela w wersji 5 (rok 1995), wraz z dodatkiem MS Query.

Rewelacją było co innego. W roku wydania omawianej publikacji standard OLE DB został wprowadzony jednocześnie z serwerem MS SQL 7.0 do Excela 2000. Wraz z procedurą tworzenia offline’owych kostek OLAP!

Microsoft dokonał rewolucji, prawie niezauważonej. W każdym razie nie było żadnego materiału w tefałenie. 
W kilku gabinetach jednak na pewno odbyły się nerwowe narady. Potwornie drogie systemy analizy wielowymiarowej, wielkie serwery analityczne i elitarne procesy OLAP zyskały niemal darmowego konkurenta. 
Każdy użytkownik Excela mógł podłączyć się do kostki OLAP wystawionej na stosunkowo niedrogim serwerze MS SQL. Ba, mógł sobie sam wyprodukować kostkę OLAP na swoim PC-ie dysponując programem MS Excel 2000 wartości 500 dolarów. Wydawało się, że Microsoft dokonał kolejnego wyłomu w samozwańczych „świątynnych twierdzach” informatycznych. 

Zdemokratyzował profesjonalną analizę biznesową. Tą drogą szedł jeszcze kilka lat, doskonaląc analityczne funkcjonalności Excela w wersji 2003. Potem, po odejściu Gates’a ta konsekwentna linia rozwojowa, załamała się w połowie lat 2000 –nych. Jednym z sygnałów odwrotu było wyłączenie kreatora kostek w wersji Excela 2007 a także regres w istotnych dla dostępu do danych funkcjach serwera MS SQL 2008.

Jaka może być hipoteza wyjaśniająca, dlaczego ta linia rozwojowa się załamała?
Może to, że Microsoft poważnie zagroził interesom biznesu analiz? Wówczas właśnie nastąpiła „odpowiedź” w postaci systemów Bi Aj? A w Microsofcie nastąpiła akurat, pechowo, zmiana warty?

Wracamy do dnia dzisiejszego

Dzisiaj, zamiast napisać 
Składniki Office 2013, takie, jak Excel, umożliwiają przeglądanie danych kostki w arkuszu kalkulacyjnym”.

Musimy napisać: Najpierw musisz użyć bi-aja!

A potem?
Jak analityk koniecznie chce, to może zawsze użyć ( w bi-aju) innej kontrolki  - „Excel”. (…). Wówczas analityk otrzyma w Excelu piękną tabelkę prostokątną, z nagłówkami, której postać wynika z tego, jak obsłużył „kontrolkę” TP w (…) bi-aju.

Konsekwencje dziwnego rozwoju analizy

Tak właśnie prawidłowa, (albo, jak kto woli, genialna w swej prostocie i konsekwencji) koncepcja Microsoft’a, koncepcja architektury profesjonalnej analizy, w której Excel jest pełnoprawnym elementem, zintegrowanym ze środowiskiem przez standardy informatyczne, takie jak OLE DB, została sprowadzona do prymitywnej, tępej i egoistycznej koncepcji bi-ajków.

„Bądź naszym użytkownikiem, chcesz, czy nie. Ostatecznie możesz sobie wypluć coś do Excela”.

Kontrolka „Excel”, czyli miłościwie panujący klawisz „Export do Excela” zabiła „architekturę służebną” która udostępniała dane dla Excela „raz na zawsze” i zastąpiła ją „architekturą ochłapu”, rzucającą te dane, jak ochłap. I utrzymująca stan „karmienia”, czyli stałego uzależnienia.

W wyniku otrzymujemy podział świata analizy na dwie części, odcięcie analityków od głównego nurtu informatyki, skazanie ich na rolę outsiderów, obciachowych „użytkowników excelka”.

Konsekwencje tej sytuacji są negatywne i wielorakie.

Zamiast promowania efektywnych, profesjonalnych standardów, procesów i architektury wśród analityków, oferuje się im (za pośrednictwem ich zdezorientowanych szefów, omamionych przez specjalistów od sprzedaży) fałszywą alternatywę: albo – bi-aj albo pozostanie w zatęchłym „informatycznym slumsie exceliozy”. 

Analitycy się nie buntują. Robią swoje i biorą swoje. Jak im wdrożą bi-aja, dopiero się okaże, jak są potrzebni z tym swoim obciachowym excelkiem.

„Rządzą” tam - biegli w swoim rzemiośle „guru”, power-userzy, specjaliści od negocjacji z „bi – ludkami”, aby uzyskać jakiś „raport”, z którego „jakoś” się skorzysta w analizie. Im pozostają exporty, przeklejki i excelioza, czyli analityczne getto na obrzeżach bi-ajów z ich rzekomo jedynie profesjonalnymi raportami.

Ale co za różnica? Życie toczy się gdzie indziej.

Wnioski

Co wynika z tego opisu założeń architektury procesu analizy z przełomu wieków oraz jego konfrontacji z dzisiejszym podejściem?

I co mnie tak uderzyło w pełnej poczucia wyższości tyradzie wygłoszonej przez Pewnego Informatyka, specjalisty BI, do analityka, ciekawego świata i grzecznie zadającego pytania?

OLAP to technologia. (…) Nie ma możliwości i nie można tego porównywać bo to zupełnie inne bajki.

Otóż zdałem sobie sprawę, że mam do czynienia ze sceną symboliczną. Oto rozmawiają ze sobą, jak gęś z prosięciem, dwaj przedstawiciele tej samej dziedziny biznesu, tyle, że z różnych segmentów procesu, który obaj realizują. Te różne segmenty procesu zakładają wprawdzie różne kompetencje u każdego z uczestników, ale powinna występować przynajmniej wspólnota celów i zrozumienie wzajemnego uzależnienia.

A jaki obraz wyłania się z tej konfrontacji postaw?

Z jednej strony - postawa ciekawości i pokory. Wiadomo – obciachowy analityk. Nie tylko dobrze wychowany, ale zna swoje miejsce. Jest „tylko” analitykiem.

Z drugiej strony – pycha, przekonanie o swojej niewątpliwej kompetencji oraz o niekompetencji ludzi „z innej bajki” i …kompletne zagubienie celu swojej działalności.

Kompletnie inne bajki? Nie można tego porównywać? Absurd?
Tak, dokładnie tak. Może z wyjątkiem absurdu. Samo życie.


Koniec kłótni. Z mojej strony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz