wtorek, 20 sierpnia 2013

Studia specjalistyczne analityków biznesowych. Teoria i praktyka. Część I

link do części drugiej

link do wniosków (część trzecia)

Refleksje po zakończeniu pierwszej edycji studiów podyplomowych „MS Excel w controllingu dla zaawansowanych” (EXC).

W czerwcu br. zakończyła się pierwsza edycja Studiów Podyplomowych dla analityków biznesowych zorganizowana w Katedrze Rachunkowości i Controllingu Przedsiębiorstw Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, z inicjatywy i pod kierunkiem dr Krzysztofa Nowosielskiego.
Z naszym skromnym współudziałem.
.

Refleksja o genezie Studiów

Koncepcja Studiów kojarzy się z podejściem amerykańskich szkół. W Stanach Zjednoczonych powszechnie korzysta się w procesie nauczania z praktyków, nawet odnoszących lokalne, byle konkretne sukcesy. Mój syn, który uczęszczał przez rok do amerykańskiej szkoły średniej, opowiadał, jako jedno ze swoich najciekawszych doświadczeń, zajęcia z właścicielem lokalnego supermarketu.

Cykl wykładów oraz wizji lokalnych w supermarkecie był pasjonujący, pouczający i pamiętny. Ja też dowiedziałem się o chwytach marketingowych współczesnego handlu. Sztuczkach z rozmieszczaniem towarów na półkach, zabawą w „chowanie” tego, co i tak kupią. Zasadą „okresowego przemeblowywania”, utrudniającą szybkie zakupy oczywistych produktów za to prowokujące nieplanowane zwiedzanie rejonów, gdzie leżą trudniej sprzedawalne, ale za to bardziej opłacalne dla właściciela sklepu, towary.

Uczniowie High School na amerykańskiej prowincji zapamiętali tę lekcję dobrze. Prowadzący wiedział, o czym mówi, bo stanowiło to jego źródło utrzymania i względnego bogactwa.

Nie wiem, czy my możemy się równać z nieznanym nam przedsiębiorcą, „człowiekiem sukcesu” z miasteczka w  zachodnim stanie USA. Ale, toutes proportions gardees – też jesteśmy praktykami. Dotąd wspomagaliśmy analizy biznesowe w firmachszkoliliśmy analityków *, publikowaliśmy
Mieliśmy też pewne doświadczenia dydaktyczne na uczelniach – organizujących Studia Podyplomowe i zapewniających sobie współpracę z praktykami.

Teraz, dzięki takiemu „amerykańskiemu” podejściu konkretnych naukowców z konkretnej polskiej uczelni, uzyskaliśmy szansę podsumowania praktyki i doświadczeń dydaktycznych w swego rodzaju autorskim fragmencie akademickich studiów. W dyskusji z akademikami uzyskaliśmy szansę współtworzenia jego formuły i programu.

Następnie mieliśmy udział w satysfakcji z dużego zainteresowania programem i produktem. Wreszcie mieliśmy przyjemność i zaszczyt prowadzenia zajęć na Studiów Podyplomowym „EXC” - klasycznym produkcie akademickim. Z naszym odciskiem palca.

Uzyskaliśmy szansę współtworzenia profilu zawodowego polskiego controllera, analityka biznesowego. Zgodnie z naszym wyobrażeniem, jak on powinien wyglądać.

Pierwsza edycja Studiów za nami. Mamy za sobą pierwsze doświadczenia realizacji naszej wizji. 
Zakończenie zajęć odbyło się we wspaniałej atmosferze, dającej satysfakcję niekłamanego uznania i poczucia dobrze (no może „prawie dobrze” J) wykonanej pracy.

A więc, bez fałszywej skromności, pierwszy sukces. 

Druga edycja już się toczy i daje nam okazję poprawić się z „prawie dobrze” na „jeszcze lepiej”. 

Trwa nabór na edycję trzecią**. 
Planowana jest wreszcie edycja produktu uczelni wrocławskiej w „jaskini lwa”, czyli w Warszawie (owa V - ta).

Proces dydaktyczny i jego „strojenie” - trwa. Proces strojenia dotyczy wykładowców. Ciągle się uczą... 
Także, last, but not least, jak najlepiej współdziałać z naszymi gościnnymi gospodarzami, tak otwartymi na współpracę z „chamami od klawiatury”, czyli praktykami.

W niniejszym, krótkim cyklu (proszę pilnować następnych odcinków!), chciałbym podjąć próbę zanotowania tych doświadczeń. Coś w rodzaju notatek na gorąco, chociaż teraz nieco ostygłych.

Dziś ….
.

1.     Ogólnie o koncepcji Studiów  „EXC”

Program Studiów powstał ze współpracy praktyków narzędzi analiz - z akademickimi wykładowcami – specjalistami controllingu przedsiębiorstw.

Naturalną rzeczy koleją rozpadał się na dwie części. Czy te części złożą się w spójną całość? Jakie są warunki spójności?

Przyjmijmy, że kurs „wiedzy i umiejętności controllera” składa się z kompletnej listy odpowiedzi na cztery pytania, jak rozwiązać problem controllingu w praktyce:
„Co?”, „Dlaczego?”, „Jak?”, „Gdzie?”.

Wszystkie cztery są obecne na każdych zajęciach, ale podczas zajęć z poszczególnych bloków są analizowane z różnym natężeniem.

Część merytoryczna Studiów skupia się na pytaniach: Co? i Dlaczego?
czyli na pierwszych dwóch pytaniach, ale siłą rzeczy nie może pominąć pozostałych dwóch. Głównym bohaterem są tu jednak zagadnienia merytoryczne.
To domena naszych kolegów – akademików. Jak słyszymy, udało im się świetnie (entuzjastyczne oceny uczestników!).

Przejdźmy więc na nasze podwórko. 
To Część warsztatowa (Informatyczny Warsztat Controllera – blok IWC) zajmująca się pozostałymi pytaniami: Jak? i Gdzie?

Głównym bohaterem zajęć są tu zagadnienia metod i narzędzi informatycznych.  A także umiejętności ich użycia w praktyce.
Oraz architektury, czyli zorganizowania środowiska analiz.

Tutaj z kolei, tytułem ilustracji, odwołujemy się do standardowych zagadnień merytorycznych, bliskich każdemu controllerowi.
.

2.     Cel dydaktyczny bloku IWC

Specyficznym celem dydaktycznym bloku programowego „Informatyczny Warsztat Controlllera”, który traktujemy, jako nasz wyróżnik, jest wyeliminowanie informatycznego kompleksu, na który cierpi większość controllerów i analityków biznesowych. Nie wyłączając tych najbardziej kompetentnych.

Warunki „uleczenia” informatycznego kompleksu są następujące:

Analityk …
Po pierwsze - ma niezbędne umiejętności użycia właściwych narzędzi we właściwy sposób. Użycia ich - do spotykanych w swojej praktyce problemów controllingu i analizy.
Po drugie - rozumie istotę innych, wspomagających go, nawet najbardziej złożonych procesów informatycznych. Rozumie je na tyle, żeby ocenić ich prawidłowość, wiarygodność i przydatność z jego punktu widzenia.
Po trzecie - powyższe umożliwia mu być nie tylko partnerem informatyka, ale wymagającym odbiorcą jego usług, rzeczowo formułującym założenia a następnie surowo i fachowo weryfikującym ich jakość.

O tym, jak nam się udało ( a czasem nie udało) ten cel realizować, napiszę w drugiej części moich refleksji.
.

3.    Jak potwierdzamy osiągnięcie celu przez uczestnika?

Odpowiednią rekomendację, w porozumieniu z Organizatorami, wydajemy na piśmie.
Oto wyjątek z naszej osobistej rekomendacji dla absolwentów studium, którzy wypełnili nasze wymagania. 

W szczególności uważamy, że :
1)      Jest on (absolwent przyp.KR) przygotowany do profesjonalnej analizy controlligowej przy pomocy standardowych narzędzi (MS Excel i inne)
2)   Potrafi zorganizować sobie właściwie:
a. własne środowisko informatyczne 
b. współpracę z firmową infrastrukturą informatyczną
Te umiejętności rekomendują go również na stanowiska kierownicze. 
W imieniu Spółki Autorskiej WG&KR
Wojciech Gardziński, Krzysztof Rumiński

Druga część cyklu
--------------------
*       Chodzi tu o szkolenia zamknięte, dedykowane, czasem o zmodyfikowanym nieco programie, .  Nie licząc setek pracowników najbardziej prestiżowych  firm na dziesiątkach szkoleń otwartych.

Jako wykładowcy firm szkoleniowych lub na własny rachunek, prowadziliśmy takie szkolenia na temat analizy biznesowej, przykładowo dla polskich oddziałów światowych firm: Deloitte, Gillette, Phillips, Man, Celsa, Cemex, Cargill,  ArcerolMittal, a także  w wielkich polskich firmach, jak Ciech, GUS, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Ministerstwo Transportu, banki, firmy produkcyjne i handlowe.

**  (Uwaga z dn.3.10.br. - zapisy zamknięte z braku miejsc. Edycja III rusza za chwilę. Trwają zapisy na edycję IV. W planie edycja V. Proszę sobie układać kalendarz!)

piątek, 14 czerwca 2013

Chamstwo jest duszą dyskusji


Chamstwo jako gombrowiczowska forma * 

Najpierw cytat z Chama:

Cytuję najpierw in extenso takiego mojego gościa, którego Opatrzność mi przeznaczyła. Nie zmieniam ani litery w jego tekście. Swój skracam, przeredagowuję, dla większej czytelności. Link do tekstu oryginalnego jest na początku. Trzeba jednak mieć konto na Golden Line’ie.

„tak jak pisałem... mitoman i stary pierdoła. Podsumujmy te fefnaście tysięcy znaków:
- SpOA nie doczekała się praktycznego wdrożenia
- Gardziński i Rumiński nigdy nie widzieli dużej korporacji (nie mówiąć o tych F500). Ich lista referencyjna wyraźnie wskazuje na to z kim pracowali
- Tandem wyciągaswoje wnioski na podstawie szkoleń z MS Excel i narzekań ciotek-klotek (głównie z firm po PRL-owskich. Z firm tych tandem również jest wykopywany na zbity pysk natychmiast po przejęciu)
- Tandem specjalizuje się w odkrywaniu pojęć i rozwiązań, które istnieją od dawna
- od 18 lat rewolucyjny produkt i rewolucyjna architektura znajdują zastosowanie jedynie tam gdzie MS Excel służy jako jedyne rozwiązanie. Produkt jest totalną klapą runkową”

Kursywą cytuję fragmenty tekstu Chama, do których się odnoszę.

A teraz moja odpowiedź:

(…) odpowiem wyjątkowo Nadwornemu Chamowi. Swoją „szczawiową frazą” zrobił ciekawe podsumowanie, które daje okazję, żeby mu przeciwstawić moje.

„tak jak pisałem... mitoman i stary pierdoła. Podsumujmy te fefnaście tysięcy znaków:”

Nowa Kultura Korporacyjna :)

„-(1) SpOA nie doczekała się praktycznego wdrożenia
- (2) Gardziński i Rumiński nigdy nie widzieli dużej korporacji (nie mówiąć o tych F500). Ich lista referencyjna wyraźnie wskazuje na to z kim pracowali
(3) Tandem wyciągaswoje wnioski na podstawie szkoleń z MS Excel i narzekań ciotek-klotek (głównie z firm po PRL-owskich. Z firm tych tandem również jest wykopywany na zbity pysk natychmiast po przejęciu)”

ad (1) SOA jest koncepcją nową, więc (w "kanonicznej formie") nie doczekała się jeszcze wdrożenia. Ale jej elementy kształtowały się stopniowo w ciągu kilkudziesięciu lat praktyki. I zostały sprawdzone pozytywnie. Teraz kolej na realizację SOA w całości. Będą wiadomości...

Dochodzę pomału do wniosku, że koncepcja SOA nie jest wcale taka prosta. Jak dla kogo...
To minimalizuje ryzyko, że ją nam ukradną :)

SOA jest czym innym niż nasz produkt - AFIN. Który faktycznie, jest produktem dojrzałym, sprawdzonym w bojach od wielu lat. Teraz w nowej odsłonie, jako Afin.net.
Ofensywa będzie i klapa nie jest przesądzona :)

ad (2)
a) Jesteśmy doświadczonymi specjalistami analizy biznesowej prowadzonej standardowymi narzędziami, używając niestandardowych umiejętności i oryginalnych koncepcji.
Nie zaprzeczam, że ja osobiście, zaczynałem od pracy w firmach PRL-owskich. (…)

b) Fakt: nigdy nie pracowaliśmy w kołchozie, zwanym „dużą korporacją”. Ale współpracowaliśmy z największymi. Nas tam zapraszali, nie - wpuszczali. I płacili. I dalej płacą. „Nasi ludzie” zaś zdobywali pozycję cenionych analityków również w korporacjach z listy F500. Zawdzięczali to swoim zdolnościom i wiedzy. Część tej wiedzy, właśnie związanej z prezentowaną tu koncepcją uzyskali u nas.

ad (3)
Do koncepcji SOA potrzebne nam były (ale tylko, jako uzyskanie psychologicznego przełomu) dopiero "narzekania" analityków z korporacji z listy F500 :) A na szkoleniach proponujemy rozwiązania, które często okazują się dla uczestników (żeby nie używać "przesadnych" określeń) - przydatnym w ich pracy podejściem.

To nas umacnia w przekonaniu, że sugestia, iż w korporacjach obowiązują inne, lepsze zasady niż w "firmach peerelowskich" ma dość słabe podstawy. I to JEST odkrycie, prawda?

Tytułem przykładu: Oto tryumfalny cytat z "case'u wdrożenia", wybrany przeze mnie z podrzuconych mi przez innego dyskutanta:

"Zwiększyliśmy świadomość (podkr.moje) przyczyn powstawania kosztów, gdyż teraz koszty te są porozbijane na poszczególne ośrodki decyzyjne, a każdy Dyrektor Biura ma możliwość bieżącej kontroli tych kosztów"

Dla mnie, po prostu, trąci myszką. Jest za to przedmiotem podziwu nowych wykształciuchów. :)

Taką "świadomość" zdobywały lata temu „peerelowskie firmy”, jeśli dostawały porządny system finansowo-księgowy.

To mnie umacnia w przekonaniu, że większość BI-Ajów to po prostu bardziej lub mniej udane generatory raportów. Z zabetonowaną przez obłędne „koncepcje uprawnień” strukturą bazy danych.

A Cham swoje:
„- Tandem specjalizuje się w odkrywaniu pojęć i rozwiązań, które istnieją od dawna
- od 18 lat rewolucyjny produkt i rewolucyjna architektura znajdują zastosowanie jedynie tam gdzie MS Excel służy jako jedyne rozwiązanie. Produkt jest totalną klapą runkową”
( … )
Proszę zwrócić uwagę na wytłuszczoną (przeze mnie) tezę Chama.
Jest akurat dokładnie odwrotnie. Jeszcze do tego wrócę, kontynuując „wątek praktyki”, (…).

Od wielu miesięcy wyjaśniam, jaka była geneza koncepcji. (…)
Cytuję fragment publikacji na temat SOA, którą podlinkowałem pół roku temu na tym wątku:

„Niniejsza publikacja jest skutkiem kilkuletniej pracy nad rozwinięciem, uściśleniem i ogłoszeniem nowego paradygmatu architektury środowiska analiz biznesowych. I jest adresowana szczególnie do analityków dużych firm.”

Nie jest to „mitomania”, tylko fascynujące doświadczenie, iż coś - odkryte „w garażu”, okazało się przydatne w wielkiej korporacji.
A nawet wpływa korzystnie na karierę kogoś, kto te koncepcje rozumie i wdraża, jest samodzielny i oryginalny.

Bo nie wystarczy coś zrozumieć. Jeszcze trzeba pomyśleć. Ten wątek (na Golden Line - przyp.KR) jest okazją dla czytelnika, który w wielkiej korporacji chce wypłynąć! :)

Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się ogłosić naszą koncepcję. Ze względu na podlinkowany case z firmy z listy F500. Bo się okazało, że „koncepcje z garażu” stają przedmiotem szkoleń w zagranicznych oddziałach korporacji, jako koncepcja wypracowana w polskim oddziale.
Może to nie jest coś wielkiego, godne nagrody Nobla.(…)
Koniec mojej wypowiedzi w TEJ "dyskusji".

Nadwornemu Chamowi zawdzięczam okazję do wyjaśnienia genezy koncepcji i uściślenie informacji o naszym doświadczeniu ze współpracy z korporacjami (nie z jedną) z listy F500.

Podziękować.

-----------------------------------------
Zaobserwowałem godne uwagi zjawisko: czasem ciekawe zarzuty są formułowane w nieciekawej formie.

Wyznaję zasadę, że wypowiedzi poniżej pewnego poziomu się nie komentuje.

Brak szacunku dla rozmówcy wyklucza dialog, bo wówczas istnieje prawdopodobieństwo bliskie pewności, że żadne argumenty "broniącego" do "atakującego" nie trafią. „Atakujący” zakłada bowiem z góry "wyższość intelektualną i moralną", więc przekonanie się o pomyłce byłoby autokompromitacją. 
I tak zatrzaskuje pułapkę zastawioną … na samego siebie.

Mówicie, że to off-top na blogu o Excelu?
Chwileczkę, to tylko niezbędne wprowadzenie. Musiałem się odciąć zdecydowanie od nieakceptowalnej formy, obelg i obraźliwych spekulacji.

Ale te same wątpliwości można przecież było zgłosić w formie parlamentalnej.
Mam nadzieję, że moje „tłumaczenie się”, spełni również formę tłumaczenia z chamskiego na polski.

środa, 22 maja 2013

Punkt wyjścia do rozważań o architekturze SOA

Na moim wątku o architekturze SOA, na Golden Line, po pół roku dyskusji, padło pytanie o 
Punkt odniesienia dla architektury SOA

To mnie zaskoczyło, bo uważałem, że zostało to jasno opisane we 
wpisie startowym. Podobne pytanie już padło i odniosłem się do 
niego tutaj:

Pamiętajmy jednak o nowych, przygodnych gościach.
Ćwiczmy dalej jasność wywodu i zwięzłość. Mamy rezerwy :)

Punktem odniesienia jest oczywiście Klasyczna Architektura Analiz
(pierwszy slajd wpisu startowego wątku.

Czyli wzajemne usytuowanie trzech (lub czterech, jeśli wydzielimy dodatkowo warstwę kostek OLAP) warstw architektury środowiska informatycznego, wspierającego proces analizy.

Tezą główną wątku jest, że poważna część analizy biznesowej odbywa się w Excelu.
Ten ostatni, przez "główny nurt" informatyki biznesowej, nazywającej samą siebie "Intelligence", traktowany jest jak Kopciuszek, któremu każe się wydłubywać ziarenka maku z popiołu.
I to szybko! Bo jak wróci macocha, czyli szef, a raport nie będzie gotowy, to będzie źle!

"Wyciągniesz sobie to wszystko jakoś z BI-aja". Powiedział szef/macocha i wyszedł na naradę.

Analityk ma się zadowolić klawiszem "Export do Excela" a potem - "niech się martwi sam".
I daje sobie "jakoś" radę.
Zespół, do którego należę, pełni w tej bajkowej metaforze rolę ptaszków, które pomagają Kopciuszkowi.

Taka jest praktyka - od kilkudziesięciu do stu procent analiz w Excelu!- we wszystkich firmach, znanych mnie i kilku członkom zespołu, do którego należę.
W tej liczbie znajdują się ogólnoświatowe firmy z listy Fortune 500.

Mamy kilkudziesięcioletnią praktykę w zakresie analiz biznesowych. Również w dużych firmach.
Ale jeszcze do niedawna uważaliśmy, że problemy dające się porównać do kłopotów Kopciuszka z makiem w popiele dotyczą firm małych, średnich oraz dużych - ale polskich. Bo te zagraniczne na pewno lepiej się sprawują.
Parę lat temu uświadomiliśmy sobie, że - nic podobnego!
To jest problem ogólnoświatowy. A "architektura klasyczna" - to w istocie "architektura błota", w której dane wsadza się do wózka inwalidzkiego z napisem "Eksport do Excela".
Slajdy drugi i trzeci wpisu startowego tego wątku.

I prawdziwe życie, a właściwie - prawdziwa analiza dopiero się wówczas zaczyna.

To jest punkt wyjścia i punkt odniesienia do rozważań.

Problem bezpieczeństwa w architekturze SOA

Problem bezpieczeństwa był przedmiotem żywej dyskusji na Golden Line na moim wątku.
Wypracowałem sobie dzięki temu pewne stanowisko, które jest jej dorobkiem.

Oto ono.

1) Dostęp do danych
W tych wdrożeniach, z którymi mieliśmy do czynienia, dostęp do odpowiednich danych ZAWSZE był warunkiem koniecznym sporządzenia raportu. 

Czy może ktoś się spotkał z sytuacją, że raport się sporządza bez dostępu do danych? Ja nie.

Co najwyżej trzeba odczytywać dane z WYDRUKU.
Znam przypadek, że pewien łebski analityk (Polak, notabene) napisał program odczytujący EKRAN monitora. Bardzo sprytny. 
Udzielono mu uprawnienia do patrzenia w ekran i on z tego skorzystał.

Zrobił furorę w pewnej wielkiej europejskiej firmie samochodowej, wykorzystującej renomowany system. Na literę S. Polski oddział tej firmy został uznany za najbardziej zaawansowany we wdrożeniu owego systemu S.

To była architektura pre - SOA :)

Dlatego radzę - zamiast hejtować - MYŚLEC. Hejtowaniem na bzdurnych w waszym mniemaniu wątkach dotyczących architektury analiz, nie zrobicie kariery.
(To była uwaga do dyskutantów na moim wątku na GL. Tutaj marzę o jakiejkolwiek dyskusji. Bezskutecznie :) )

Podsumowując:
Jeśli sporządzenie raportu wymaga dostępu do danych na poziomie faktów a nie ich agregacji, to bez tego dostępu - raportu nie da się stworzyć.
To jest rzeczywista implikacja.

Dostęp do danych źródłowych nie jest naszym kaprysem, tylko biznesową potrzebą.

2) Możliwość ustawiania konkretnych uprawnień 

Możliwości nadawania uprawnień do konkretnych poziomów agregacji, z agregacją zerową włącznie 
oraz
interface w jakim będą nadawane (pewnie jednak nie skoroszyt Excela :) 
a także
decyzja ile i jakie role systemu będą odpowiedzialne za ich nadawanie....

powinny być ustalone na etapie projektu produktu - systemu informatycznego wspierającego analizę biznesową. Oczywiście mającego architekturę SOA.

3) Nadanie uprawnień 
to sprawa, którą należy rozstrzygać na etapie projektu wdrożenia systemu, a weryfikowane podczas jego eksploatacji.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Kłótnia o tabelę przestawną, czyli architektura błota w praktyce

Część I: Co to jest Tabela Przestawna?

                        Panu Marcinowi Sz, analitykowi, nie informatykowi....

Link do następnej części cyklu

1. Wstęp - motto.

Wypowiedzi Pewnego Informatyka (wszystkie podkreślenia - KR):
Pierwsza – do mnie:
Pański kolega, zupełnie poważnie, tłumaczy ludziom różnicę miedzy OLAP'em a tabelą przestawną w Excelu (!). (…) Na kolejne porównanie proponuję SQL i Worda. 
Chyba powoli przekraczamy wszelkie granice absurdu.
O co chodziło? Pewien Analityk zadał mojemu koledze pytanie następującej treści:
„Zastanawiam się jaka jest różnica, patrząc z punktu widzenia użytkownika końcowego – analityka,  między funkcjonalnościami OLAP a funkcjonalnościami tabeli przestawnej w Excelu”.

A oto  Pana Informatyka konkurencyjne wyjaśnienie o zerowej zawartości absurdu, wypowiedź druga - do Pewnego Analityka:
Tabela przestawna to tylko kontrolka (do prezentacji danych, źródło danych nie ma znaczenia). OLAP to technologia. (…) Nie ma możliwości i nie można tego porównywać bo to zupełnie inne bajki.
– powiedział Pan Informatyk (dalej w tekście PI), traktując te trzy lakoniczne zdania jako odpowiedź Analitykowi i jednocześnie uzasadnienie swojej  tezy o „absurdzie” odpowiedzi Eksperta (mojego kolegi).

2. Dlaczego ten incydent jest taki ciekawy?

Kluczowe dwa zdania;
Tabela przestawna – to tylko kontrolka. OLAP – to technologia.
Drugie zdanie – to pozornie nic szczególnego. Później o tym. Dopiero w drugiej części, bo to nie tyle "inna bajka" ale inny rozdział tej samej bajki. (Przypis uczyniony po nieporozumieniu pełnym piany, 3 kwietnia).
Ale ta najkrótsza definicja tabeli przestawnej, jaką mi się udało usłyszeć w czasie mojej wieloletniej kariery informatycznej i analitycznej rodzi poważne pytanie:  Co to jest naprawdę Tabela Przestawna?

3. Spór o TP – jako ilustracja sporu o SOA

W tym incydencie ogniskuje się istota sporu o architekturę excelocentyczną (SOA), jako alternatywę architektury błota (MOA). Chłop swoje, baba swoje. Analityk swoje. Informatyk swoje.
Jeśli chodzi o Tabelę przestawną, z analitykiem jest łatwiej. Analitykowi można by rzecz całą skwitować, jak czytelnikowi Nowych Aten, dzieła księdza Benedykta Chmielowskiego, pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej, które to  dzieło zawierało słynną definicję:
                Koń, jaki jest, każdy widzi.
Wówczas każdy szlachcic miał konia w stajni i mógł sobie obejrzeć. Wsiadał na niego codziennie i czuł każdym nerwem jego istotę a nawet, niektórzy, jego duszę.  Dla ludzi praktycznych tworzenie „naukowej” definicji konia nie miało więc sensu.
Podobnie z Tabelą Przestawną. Każdy analityk (no, może prawie każdy) codziennie jej używa, czuje jej istotę, przydatność i nie wie tylko, co by bez niej zrobił. Nie będzie pytał o jej definicje, tylko najwyżej o to, o co zapytał nasz Analityk:
Słyszałem o jakimś OLAPie. Ma on coś wspólnego z tabelą przestawną. Co mi to da, jeśli będę miał do tego dostęp?
(Uwaga teraz na ten ustęp, który nastąpi. Ten kursywą, w siedmiu krokach opisujący pewien proces. To opis procesu, w którym główną rolę sprawczą pełni Pan Informatyk. A nie zauważamy, ze najważniejszą, jednak, Analityk).

Ale inaczej z informatykiem. On Tabeli Przestawnej używa właśnie, tylko, jako kontrolki.
  1.     Najpierw w swojej „nadkontrolce” (w jakimś menejdżment studiou, ups, sorry, skompromitowałem się, w Business Intelidżens coś tam, naprawdę nie pamiętam, komputer z tymi bajerami akurat mam w naprawie...) do zarządzania serwerem analitycznym wyklika w pocie czoła kostkę OLAP. Co to jest kostka OLAP? Za chwilę krótko wyjaśnimy. To nic strasznego.
  2.     Potem kliknie w kontrolkę „Tabela Przestawna” i „podejrzy”, czy wszystko w porządku. Kilka chwil – i już wie. Zrobił swoje. Teraz niech się nad tym pastwi analityk.
  3.     Dostępu (w Excelu, tak, jak by chciał) do kostki wyklikanej przez informatyka – analityk nie dostanie. Albo – dostanie tylko na czas wdrożenia. Kiedy jeszcze bi – aj nie ruszył.
  4.     Potem – dostęp tylko w interface’ie (kontrolce) tabeli przestawnej bi – aja. Własnej kontrolce bi - aja. Bo bi – aj – to wielki pan, prawie, jak tuhaj – bej, ma własną kontrolkę Tabeli Przestawnej.
  5.   Jak analityk koniecznie chce, to może zawsze użyć innej kontrolki - „Excel”. Tuhaj bej ma i taką. Wówczas analityk otrzyma w Excelu piękną tabelkę prostokątną, z nagłówkami, której postać wynika z tego, jak obsłużył „kontrolkę” TP w tuhaj - beju.
  6.   Jak wejdziemy w szczegóły, to się okaże, że musi jeszcze wykonać mnóstwo czynności, które równają się ciągnięciu wózka inwalidzkiego po błocie. Ale później?
  7.    Później może już w Excelu robić, co chce. Na przykład użyć teraz Tabeli Przestawnej Excela, „jednego z najbardziej skomplikowanych narzędzi Excela”. „Niektórzy użytkownicy z niej nie korzystają, bo uważają, że jest …za skomplikowana.” To nie ja, to John Walkenbach. Mój jest tylko wielokropek.

To, co powyżej, to była właśnie architektura błota, MOA w działaniu.
A teraz ....

4. Co to jest Tabela Przestawna?

Analitykowi ten fragment właściwie nie jest potrzebny. Chyba, że początkujący. Aaa – to co innego. Ale i taki doświadczony niech poczyta. Będzie wiedział, jak ja tłumaczę, co to jest Tabela Przestawna – informatykowi. Bo jego wizja „kontrolki”, proszę wybaczyć szczerość, jest cokolwiek komiczna.
Akurat w tym wypadku, moim zdaniem , Wiki wygrywa z koryfeuszem Excela, Walkenbachem.
Definicja Wiki, jest lakoniczna, i co najważniejsze, przynajmniej w części oddaje najlepiej istotę rzeczy.
Tabela przestawna (terminologia arkusza Microsoft Excel) –  narzędzie analityczne arkusza kalkulacyjnego…

Dalszy ciąg już nie jest tak dobry. Ale zatrzymajmy się nad tym określeniem „narzędzie analityczne arkusza”. I przypomnijmy wzmiankę o nim Johna: „Jedno z najbardziej skomplikowanych”.
Spróbujmy więc sami dopowiedzieć resztę. Mamy do czynienia z jednym z najbardziej skomplikowanych narzędzi analitycznych, jednej z najbardziej zaawansowanych, najbogatszych funkcjonalnie, najbardziej elastycznych platform analizy biznesowej. Najbardziej rozpowszechnionych. I, w pewnych kręgach, najbardziej pogardzanego i usilnie wypieranego. Ale to już szczegół poza protokółem.
Do czego służy owo narządzie analityczne?

Jeśli odwołamy się do tego tekstu, który objaśnia naturę tabeli faktów, jako punktu wyjścia do ich analizy, najprościej będzie powiedzieć, że

Tabela Przestawna służy do:

  • wieloaspektowej, wielowymiarowej i hierarchicznej analizy 
  • wszystkich dostępnych cech 
  • pewnego zbioru faktów.


Tabela 1 Fakty zebrane w tabeli


Każdy wiersz tabeli – to pojedynczy FAKT.
Kolumna „Wartość” jest miarą tabeli faktów. Jej istnienie jest warunkiem istnienia FAKTU.
Miara może być dowolną funkcją, ale najczęściej – to suma kolumny.
Jeśli odfiltrujemy rekordy dla jakiejś wartości cechy (np. dla roku 2010-tego), otrzymamy sumę kolumny dla wartości cechy - Rok – równej 2010. 
Jeśli dołożymy drugi filtr – nazwę towaru – „Śruba M 8x30”, otrzymamy sumę kolumny dla dwóch wartości cech – roku „2010” i towaru – „śruba M 8x30”.

Dodając kolejne filtry zawężamy pole analizy do coraz bardziej szczególnego przypadku – np. dwa pierwsze znaki kodu pocztowego (pewien obszar terytorium Polski). I tak dalej, bez końca. Im więcej cech opisuje fakt, tym dokładniejszą analizę, dotyczącą bardziej szczególnego przypadku możemy przeprowadzić.
Można sobie również wyobrazić fakt opisany większą liczbą miar. Oprócz wartości sprzedaży, dodajmy koszt własny sprzedaży opisanej przez wiersz oraz marżę. Będziemy mogli przeprowadzać trzy analizy określane przez ten sam zestaw cech, albo po prostu jedną kompleksową analizę pod trzema różnymi kątami, z miarą złożoną z trzech składników.

Jak tabela przestawna ułatwia taka analizę?
Kolumny „Data”, „Mc”, „Rok”, KodPocztowy”, „Kod2”, „Nazwa” – to cechy poszczególnych faktów.
Tabela przestawna (Niżej prezentowana w tabeli 2) umożliwia szybkie i różnorodne ustawianie tych cech, jako etykiet wierszy (w Tabeli 2 – Nazwy towarów), kolumn (w tabeli 2 – Rok) oraz „stron”, czyli wartości filtru (w tabeli 2 – Kod2). 

W środku tabeli (w tzw. polu Dane) na przecięciu kolumn wierszy i kolumn Tabela Przestawna podaje wartości funkcji agregującej miarę tabeli faktów dla konkretnych kombinacji cech.
Przykładowo – Dla pozycji etykiety wiersza: Śruba M 8x30 w roku 2010 suma wartości (sprzedaży) wyniosła  1 207,71 zł.

Tabela 2 Przykład analizy tabeli faktów. Etykiety wierszy: Nazwy towarów, Etykiety kolumn: Rok, Strony: Kod2

Taką tabelę możemy skonstruować myszką w ciągu kilku chwil, niezależnie od liczby rekordów w tabeli faktów. Tabela faktów może również zawierać prawie dowolną liczbę kolumn z określonymi cechami tych faktów ( a także z innymi miarami).

Specjalista od inteligentnego klikania myszą może więc w ciągu paru minut uzyskać jeden z kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu wariantów – kombinacji cech faktów opisanych wartościami ich miar.
I ten opis – to nie tyle wierzchołek góry lodowej, co raczej przyjazna powłoka rogu obfitości. Obfitości udogodnień (np. automatyczne budowanie hierarchii czasu, automatyczne generowanie tabel dla wszystkich wartości „stron”), funkcjonalności (np. Drill – down dla każdej liczby, wyjątkowo efektywna współpraca z zewnętrznymi źródłami danych), formatowań (np. format liczb dla wartości miar w środku tabeli), funkcji (np. pola wyliczane, funkcja WeżDaneZTabeli) oraz wykresów i ustawień.

Narzędzie analizy dla użytkowników, którzy nie wypuszczają myszki z ręki. Szkoda, że część z nich nie używa tego narzędzia, bo się go …. obawia.

Bardzo możliwe, że wszystko to, albo większość, nasz PI wie. Ale ja mam do niego, na zakończenie tej części rozważań, tylko jedno pytanie:
Czy opisany proces analizy dowolnego zbioru faktów, opisanych pewnym zestawem ich miar i cech (atrybutów) jest kompletny, co do istoty? Czy też istnieje jakiś istotny element, który tutaj nie istnieje i dopiero „technologia OLAP” ten element zawiera? Jaki jest to element i na czym polega jego rola, że ta technologia, to inna bajka niż tabela przestawna?

Być może będzie tu jakaś dyskusja, ale być może będę musiał jednak ciągnąć wątek sam. Bo czasem bywa tak, że szybciej się rzuca pogardliwe uwagi niż pisze sensowne wyjaśnienia.
(Przyp.13 stycznia 2014. Dyskusji nie było, patrz komentarze niżej, ale wniosek jest. Odpowiedź na ostatnie pytanie można sformułować: nie ma istotnej różnicy.)

Zostawiając Pana Informatyka z tym pytaniem, jestem teraz winny Analitykom wyjaśnienie, czym jest kostka OLAP.

5. Czym jest kostka OLAP?

Otóż rozumiejąc istotę „szerokiej” tabeli faktów, pojęcia cechy (i jej synonimów - atrybutu, kryterium, wymiaru …), miary, analizy wielowymiarowej, wreszcie  - tabeli przestawnej, pojęcie kostki staje się dziecinnie proste. Otóż kostka OLAP jest, w pewnym sensie, ignorując cały informatyczny i matematyczny sztafaż, taka tabelą przestawną w pigułce. Tabelą przestawną zapakowaną do torby z suszonym popcornem, mieszczącej się w kieszeni. Ale mającą właściwość takiego rośnięcia, że czasem nie wystarcza wielki kubas.  Kubas pachnącego i gorącego popcornu, który uwielbiają dzieciaki podczas seansu  Shreka ileś tam.

Czy one muszą znać tajniki zaawansowanej technologii suszenia, prasowania i pakowania kukurydzy w torby oraz ich prażenia, i półautomatycznego napełniania kubasów, żeby docenić jej smak? A czy te dzieciaki potrafią odróżnić dobry popcorn od spleśniałego?
Czy dobrze wytłumaczyłem istotę kostki OLAP, opierając się na idei Tabeli Przestawnej?
Jeśli tak, to ….
Stosunek objętości tego punktu w stosunku do poprzedniego jest jednocześnie dowodem na to, że kostka OLAP i Tabela przestawna – to w gruncie rzeczy skrzaty z tej samej bajki.

Prawda?

piątek, 8 lutego 2013

Mini - podsumowanie dyskusji o SOA

A teraz, z podziękowaniami dla pana S.Brody, minipodsumowanie wątku:


Czyli zamiast zrobić to porządnie (automatyczny raport w BI, dostępny dla całej firmy) dalej robimy to "na boku" w exceliozie pod inną postacią (SOA).Sławomir Broda

Można by się zżymać, że ktoś po trzech miesiącach dyskusji i szczegółowych tłumaczeniach na dziesiątki tysięcy znaków, dalej nie rozumie  genezy, podstawowych założeń koncepcji, istoty elementów architektury itd.
A może udaje?  
Zabijcie mnie, nie wiem. Stawiam, że naprawdę "nie wie, nie rozumie, nie lubi, nie szanuje".
Ale to jego problem.

Ale pytanie zadane przez osobę "nierozumiejącą", albo "śmiertelnego wroga" jest czasem cenniejsze od takiego, zadanego przez "zwolennika".

I to jest "pytanie" tego rodzaju.

A oto moja odpowiedź, którą uważam za najcenniejszą, bo fakt, trudno u mnie o lakoniczność.

To teraz KRÓTKO:

Tak, czasami, jak nie można "porządnie", trzeba zrobić "w ogóle".
Takie życie. Rozumiem, że Pan robi "dobrze", albo wcale. To bardzo piękne dążenie i solidaryzuję się z taką postawą.

SOA rzeczywiście ma tę "wadę", że zawsze można to zrobić. Tak, jak w exceliozie.
Te "wady" łączą te dwa podejścia. Ale są też różnice. I o tym był ten wątek. 

Oczywiście, nikt nie robi karkołomnych sztuczek, kiedy, jak Pan powiedział, zacytujmy to jeszcze raz, można:
zrobić to porządnie (automatyczny raport w BI, dostępny dla całej firmy).

Cały wątek jest o tym, że bardzo często tak nie można zrobić.
Tzn: ani nie można uzyskaś "porządnego raportu" ani nie można uzyskać "porządnego dostępu".
Można zrobić w exceliozie (i robi się, spoko). Albo można zrobić w SOA.



Dziękuję za pomoc w napisaniu minipodsumowania :)

Moje podsumowanie dyskusji o SOA

Najważniejsze zarzuty wobec koncepcji:
(wg. panów Krzysztofa Bokieja i Sławomira Brody)


  1. Odpowiedzialność przerzucana na analityka. (Do niego należy )dbanie o jakość źródeł danych i o zasilenia. 
  2. Zamiast analizować, analityk będzie odwalał pracę administratora. 
  3. Większość analityków ma zbyt niskie kompetencje informatyczne. Nie dadzą sobie rady z nowymi zadaniami.
  4. Brak kontroli nad dostępem do danych. Zerowy poziom kontroli uprawnień.
  5. Znaczne obniżenie jakości składowanych danych i wykonywanych analiz



Moje podsumowanie zarzutów:

Ogólnie - propozycja jest chybiona, 
Nie należy wprowadzać nowej architektury, tylko poprawiać istniejącą. 
SOA ma pewne zalety, ale jako dodatek do istniejących rozwiązań i tylko dla power-userów

Moja odpowiedź w nieco innym układzie

1. Wszystko OK? 
NIE. Nie jest OK. Bo według KB ( a tym bardziej SB) właściwie wszystko jest OK. Nic nie trzeba zmieniać. Co najwyżej usprawniać. Nie wiadomo tylko, co. 

My uważamy, że niedomogi organizacyjne korporacji i niewłaściwa architektura środowiska analiz nie są wynaturzeniem, tylko „normą”, którą należy uwzględniać przy projektowaniu na nowo zarówno architektury, jak i ról uczestników gry organizacyjnej.
Dixi. I ani KB ani tym bardziej SB nie udowodnił, że jest inaczej. Co najwyżej wyraził taką opinię. Zresztą, jak to udowodnić? Można zrobić parę wycieczek do działów analiz, controllingu, czy finansów.

2. Fałszywa alternatywa.
Nie ma takiej alternatywy, jak BI + SOA + Excel versus BI właściwie wdrożony + power userzy

Prawdziwa alternatywa jest narysowana na slajdach poniżej. Slajdy były starannie dobrane i każdy powinien je rozumieć. Tymczasem ich cytowanie przez niektórych dyskutantów było tylko złośliwym spamowaniem wątku. A lepiej było się nad nimi zadumać.

3. Prawdziwa alternatywa.
Ta prawdziwa alternatywa to – 

SOA 




lub MOA



czyli albo architektura zorientowana na skoroszyt, albo zorientowana na błoto i wózki inwalidzkie. Tak wynika z praktyki, nie z teorii.

4. Niepotrzebna koncepcja? NIE!
KB wątpi, czy nowa architektura jest w ogóle potrzebna. SB bez namysłu ją odrzuca. 
Wystarczy w istniejącej architekturze wpleść lepiej analityka. Na przykład dopiąć go do HD. 
Postulat, niestety, nierealny. I niewystarczający. Analityk nie ma prawa dostępu do HD. Chyba, że poprzez „wózek inwalidzki”. Postulat pana K. to nasz postulat … sprzed dziesięciu lat. Nam czasem dawali. Analitykowi jeszcze rzadziej dadzą. Bezpieczeństwo. Tutaj powinien być emotikon z przymrużonym okiem. Stały motyw.
Ale nawet, jak dadzą, analityk nie ma wszystkich skladników istotnych danych do analizy. Najprostszy przykład: Jedne tablice udostępnią INNYCH - NIE. Musi sobie zrobić bypassy. Ale nie skoroszyt bypasuje, tylko hurtownię. 

Proces PS1 -> DMA -> PS2 realizuje również postulat KB.

5. Czy można zablokować SOA? Tylko tutaj. :) Ale w rzeczywistości? Forget it!

Pewnie można. Próby zostały podjęte. Tutaj. Ale … nie w życiu. Analitycy nie czekają! Już sobie poradzili – tworząc (najczęściej, z wyjątkiem naszych uczniów, nieprawidłowo :) ) „nielegalnie” swoje prywatne pseudo- hurtownie danych a właściwie megaskoroszyty z mega – exceliozą. 

6. Życie zwyciężyło . Trawa dawno wyrosła pod asfaltem i betonem. Beton zaczyna się kruszyć. Asfalt się wybrzusza. Asfalt poniesie mniejsze szkody. Beton przegra. My jesteśmy tu zwiastunami tego zjawiska. A zakrzyczenie rzeczywistości da skutek odwrotny.

7. SOA to księżycowa idea? NIE. Już jest realizowana.
Architektura SOA jest zresztą możliwa do realizacji z podłączeniem wózków inwalidzkich, jako elementem. I jest realizowana również w takim układzie.
Ktoś w końcu zauważy, że trawa tak jakoś dziwnie rośnie na betonie. I zacznie się zastanawiać!

Rozważania, czy SOA wprowadza większe koszty na serwis informatyczny pomijam. Nos dla tabakiery czy tabakiera dla nosa? Jakie koszty teraz ponoszą firmy na informatykę? Z jakim skutkiem? Żeby po opuszczeniu autostrady, brodzić po kostki w błocie???

http://www.goldenline.pl/forum/3099900/architektura-sr...

 Wydawnictwo Helion - pliki przykładów z wydanych książek informatycznych, jak ściągnąć? Wpis nie sponsorowany Helion wydaje ważne dla mnie ...